piątek, 28 września 2012

28. Warszawski Festiwal Filmowy

http://www.wff.pl/gallery/28WFF_www_gl.jpg


Moi drodzy! Tak, tak! już za dwa tygodnie zaczyna się 28. Warszawski Festiwal Filmowy!!
Znowu mnóstwo filmów, które warto zobaczyć:P
Recenzje będę zamieszczać regularnie! a tym bardziej, że w tym roku będę wolontariuszką na festiwalu;)

Zapraszam na stronę, by już się rozeznać w filmach, które będzie można obejrzeć:


I przypominam, że od 3.października zaczyna się przedsprzedaż!

Zakochani w Rzymie

Jak co roku na ekranach zagościł nowy film Woody Allena. Tym razem oczami Allena widzimy Rzym, czyli kolejne europejskie miasto, które postarało się o uwiecznienie na klatkach Tego reżysera. Kwestię miejsca akcji filmu, możemy śmiało zostawić obok – niewiele wnosi do rozmowy, a co najwyżej może niektórym podnieść ciśnienie…

Allen tym razem oparł swój pomysł na 4 przeplatających się historiach. Mamy historię zwykłego Rzymianina, który staje się niespodziewanie celebrytą, przygody włoskiego młodego małżeństwa z prowincji, wspomnienia z młodzieńczych lat podstarzałego amerykańskiego architekta i romantyczną historię zakochanych młodych. Wszystkie opowiastki mają w sobie „coś”. Wszystkie bronią się grą aktorską, wszystkie są zabawne i ciekawe. Problem polega na tym, że tego jest za mało. W poprzednich filmach było owych rzeczy i więcej, i w większym natężeniu. Jednak jeżeli ktoś jest fanem Allena – musi zobaczyć, a jak ktoś chce zostać fanem Allena, to powinien zobaczyć. Jeżeli to ci się spodobało, to pokochasz stare filmy neorotycznego okularnika. Jeżeli ten film ci się nie spodobał, to jest duża szansa, że stare ci się spodobają. Jakby nie patrzeć film jest na ekranach, nazwisko Allena znowu się pojawia częściej w rozmowach. A tak naprawdę i tak ten film ani nie zaszkodzi, ani ni pomoże Allenowi w karierze. Co najwyżej będzie reklamą nazwiska i starych filmów.

Allen, niegdyś mistrz bezpruderyjnego humoru i ironicznej riposty, zamienił się w zdziadziałego odtwórcę. To co go ratuje, to fakt, że odtwarza swoje własne pomysły – tyle, że sprzed kilkunastu lat. Świeże i intrygujące historie zamieniły się w odgrzewany obiad. Obiad pyszny, ale odgrzewany zawsze jest gorszy. W filmie pojawia się komentarz nt. bohatera granego przez Allena : „emerytura to dla niego śmierć”. Tak samo jak z Jerrym (granym przez Allena), tak i z samym Allenem się dzieje. Emerytura oznacza śmierć, oznacza koniec. A nuż lepiej jest stworzyć coś słabego, wbrew opinii krytyków i widzów, a z czystego egoizmu – by poczuć, że się żyje.


Dawno nie pisałam, bo więcej energii poświęcam mojemu blogowi podróżniczemu klik!, do tego wakacje (urlop/ zdwojona praca przed i po urlopie:P) ...ale w przeciągu najbliższego miesiąca powinno się tutaj coraz więcej rzeczy pojawić:)

cu!